Równica (885 m n.p.m.) to popularny szczyt Beskidu Śląskiego, wznoszący się nad Ustroniem. Dzięki łatwej dostępności i bogatej infrastrukturze turystycznej jest chętnie odwiedzany zarówno przez pieszych wędrowców, jak i osoby przyjeżdżające samochodem. Charakterystyczny, wyrównany grzbiet góry sprawił, że zyskała swoją nazwę. Choć sam wierzchołek jest zalesiony, z polan poniżej roztaczają się piękne panoramy na dolinę Wisły, Ustroń i pasma Beskidów, a przy dobrej pogodzie także na Beskid Śląsko-Morawski i Małą Fatrę.
Wędrówkę rozpoczynamy przy stacji kolejowej Ustroń Brzegi. Początkowo, bez oznaczonego szlaku, podążamy ulicami 3 Maja, Skalica i Turystyczną, aż dochodzimy do czerwonego Głównego Szlaku Beskidzkiego. Dalej trasa wiedzie częściowo drogą dojazdową, częściowo przez las. Po około godzinie i piętnastu minutach docieramy w okolice dawnego schroniska PTTK. Znajduje się tu kilka punktów gastronomicznych oraz miejsc z pamiątkami. Można zatrzymać się m.in. w Gościńcu Równica, a także w popularnej restauracji Koliba pod Czarcim Kopytem czy w stylowym Dworze Skibówki, znanym z kuchni regionalnej i góralskiego klimatu.
Na sam szczyt prowadzi żółty szlak, a podejście spod Skibówki zajmuje około 15 minut. Mimo zalesienia wierzchołka, widoki z niżej znajdujących się polan są niezwykle malownicze. Obejmują Ustroń, Wisłę, pasma Beskidu Śląskiego i Żywieckiego oraz odległe góry w Czechach i na Słowacji.
Zejście odbywa się czerwonym szlakiem w kierunku Ustronia-Zdroju. Po drodze warto zatrzymać się przy jednym z "leśnych kościołów” ewangelickich. Znajduje się tu płaski kamień, pełniący kiedyś rolę ołtarza. To tutaj, w XVII wieku, podczas prześladowań religijnych, ewangelicy odprawiali potajemne nabożeństwa. Dalej trasa prowadzi już bezpośrednio do uzdrowiskowej części miasta.
Całą trasę można przejść w odwrotnym kierunku, jednak podejście od strony Ustronia-Zdroju jest bardziej strome i wymagające. Wycieczka na Równicę to propozycja łącząca walory krajobrazowe, historyczne i kulinarne. Całość to 11 kilometrów i niecałe pięć i pół godziny niespiesznego marszu.
































Dodaj komentarz